„Kredziarz” – książka, która zyskała sławę jeszcze przed wydaniem!

Lubicie zabawę w detektywa i rozwiązywanie kryminalnych zagadek? Jeśli tak, koniecznie musicie przeczytać książkę C.J. Tudor – „Kredziarz”. Książka trafi do polskich księgarń już 28 lutego.  Co ciekawe, to jedna z tych pozycji, które zyskały sławę jeszcze przed wydaniem!

cj-tudor-kredziarz-premiera

W 2016 roku na Międzynarodowych Targach Książki we Frankfurcie agencja literacka Madeleine Milburn  podpisała umowy z 33 wydawcami z całego świata chętnymi do opublikowania w swoich krajach książki nikomu nieznanej debiutantki (później liczba ta zwiększyła się do 39 państw i terytoriów). Choć powieść miała zaplanowaną premierę dopiero na 2018 rok, zainteresowanie było tak duże, że „Kredziarza” okrzyknięto  najlepiej sprzedającym się debiutem literackim w historii agencji. To się nazywa dobry strat 🙂

A o czym nasz literacki hit opowiada? Książka początkowo przenosi nas w upalne lato 1986 roku. Dwunastoletni Eddie i jego banda spędzają wakacje jak typowe nastolatki – jeżdżą na rowerach, budują szałasy w lesie, biją się z miejscowymi łobuzami. Wszystko zmienia się w dniu tragicznego wypadku, do którego dochodzi w wesołym miasteczku. To wtedy Eddie po raz pierwszy spotyka Kredziarza i poznaje nową zabawę opartą na rysowaniu kredowych ludzików. Coś, co wydawało się niewinną grą, wkrótce doprowadza przyjaciół do makabrycznego znaleziska – w głębi lasu odkrywają rozczłonkowane zwłoki…

Trzydzieści lat później, gdy zbrodnia wydawała się już dawno wyjaśniona, Eddie i jego przyjaciele nieoczekiwanie otrzymują listy z kredowymi rysunkami. Muszą ponownie zmierzyć się z ponurą przeszłością. Czy latem 1986 roku sprawa faktycznie została rozwiązana? Kto tak naprawdę był katem, a kto ofiarą?

C.J. Tudor barwnie oddaje klimat lat 80., w których beztroskę dorastania przerywają wydarzenia z sennego koszmaru. Każdy ma mroczne sekrety, skrywa swoją drugą twarz, a dzieci okazują się postaciami nie mniej skomplikowanymi i targanymi namiętnościami niż dorośli. „Kredziarza” porównuje się do takich fenomenów popkultury, jak serial „Stranger Things” czy powieść „To” Stephena Kinga.

My już nie możemy się doczekać, a Wy?

źródło:booklips.pl
Reklamy

A ty zgadniesz kto jest stalkerem?

Lars Kepler – a właściwie Alexander Ahndoril i Alexandra Coelho Ahndoril, szwedzkie małżeństwo, piszące pod tym pseudonimem – powraca z piątą odsłoną przygód komisarza Joony Linny. Mogę jednak uspokoić wszystkich, którzy chcą zacząć swoją znajomość z tą parą pisarzy od „Stalkera” – książkę można czytać nie znając poprzednich części, jako osobną, w pełni zrozumiałą całość.

14715041167116428-jpg-gallery.big-iext44004646

Akcja tego thrillera kryminalnego krąży wokół problemu stalkingu: ktoś umieszcza w sieci kilkuminutowe filmiki z podglądanymi przez okno kobietami, które później zostają brutalnie zamordowane. Nietuzinkową zagadkę kryminalną starają się rozwiązać komisarz Margot Silverman – będąca w zaawansowanej (trzeciej już) ciąży…. lesbijka oraz psychiatra i hipnotyzer Erik Bark.

W pewnym momencie do śledztwa włącza się także bohater pozostałych książek z tej serii – słynny komisarz Joona. Dla niewtajemniczonych postać ta łączy w sobie cechy nieomylnego serialowego dra House’a ze sprawnością komandosa. Komisarz nie jest co prawda w najlepszym stanie fizycznym, ale cóż z tego, skoro nawet kulejąc, mdlejąc i z sepsą może stawić czoła przeważającym liczebnie przeciwnikom. Zdecydowanie jest to postać delikatnie przerysowana, ale w przypadku „Stalkera” bardziej drugoplanowa.

Akcja powieści mknie jak burza i porywa wszystkich wokół. Książka jest tak absorbująca, że wręcz zapomina się o rzeczywistości. Jest wszystko co trzeba – napięcie, nagłe zwroty akcji, żywe dialogi (za co chwała autorom – książkę szybko się czyta i nie brakuje w niej tak pożądanej w kryminałach dynamiki). No i nie można wspomnieć o niespodziewanym, wręcz rewelacyjnym zakończeniu. Myślę, że nawet wielcy fani kryminałów, którzy przeczytali już niejedną tego typu książkę będą zaskoczeni (ja przynajmniej byłam 😉

Jednym słowem polecam!